Do pokoju weszła mama.
-Co chcesz?- zapytałam smutna.
-Przeprosić, domyslam się, że nie masz ochoty na wytłumaczenia.
-I?
Mama spojrzała na to co ściskam w dłoniach: naszyjnik i dziennik.
-Dziadek i Babcia zawsze powtarzali mi i tacie, że masz prawdziwy dar-uśmiechnęła się krzywo- Dar do zaklinania, koni, nawet tych niebezpiecznych.
-Masz na myśli sytuację, gdy miałam 6 lat i uspokoiłam narwanego kuca?
-Na przykład. Mówili też, że człowieka od koni wyrwać można, ale koni z człowieka nie, więc zgadzamy sie na tego konia....
-Poważnie?- zapytałam z nadzieją.
-Eh...... tak jeżeli na prawdę jest w miare łagodny.-powiedziała z usmiechem- Zawdzięczasz zgodę szkoleniom dziadka, w zamaian chce przysługę.
-Oh kochana jesteś- wołałam z radością- jaką?
-Pójdziesz po zakupy i sprzątniesz liście z podwórka, a z tata pogadamy o alkoholu, cały salon śmierdział, przez wasze usta, musieliśmy drzwi otworzyć.
To oni otwarzyli uf.
-No ok, tylko daj kasę. Mama poszła do sypialni po portfel i dała mi 30 zł bym poszła po zakupy do Intermache. Założyłam buty, wzięłam torbę i poszłam do sklepu.
_________________________________________________________________________________
Wpakowałam chleb, płyn do naczyń, proszek do prania, cukierki, perfumy, na koniec zostały podpaski. Podeszłam do działu i wzięlam z półki always i usłyszałam pędzący wózek, jechał na nim jakiś debil nim zdążyłam odskoczyć walnął w mój wózek a mój we mnie, wywaliłam się na kartono-wystawę golarek, oszołomiona. Chłopak podszedł do mnie, to był Kamil.
-Głupi jesteś?! Chciałaś mi głowę rozbić? Wiesz co by się stało gdybym spadła na regał obok?!- i spojrzałam na metalowy regał z ostrymi kątami.
-Przepraszam Mika! Nie chciałem, spieszyłem sie do kasy.
-I to powód by mnie taranować?
Zaśmiał sie i podał mi ręke po czym pozbierał moje rzeczy i włożył do koszyka.
-Nic nie uszkodzone- uśmiechnął się podając mi podpaski.
-Dziękuje- powiedziałam biorąc je, po czym wrzuciłam je do koszyka i odeszłam. Oczywiście poleciał za mną.
-Jest mi na serio przykro.
-Spoko- powiedziałam oburzona.
-Nie, poważnie może kupić ci lody, albo pizze?
-Nie jestem głodna.
-Prosze, będe cię tak dręczył całą drogę wiesz mam po drodze.
-No ok, tylko odniose zakupy i sie przebiorę jak na wrzesień ciepło się zrobiło.
Co? Za darmo to sie bierze. W kasie zapłaciliśmy i poszliśmy na parking.
-Podwieźć cie?
-Co mi tam.
_________________________________________________________________________________
Podałam zakupy mamie i poszłam na górę sie przebrać. Założyłam bielusieńka bokserkę, lodowy błękit spódnicę czarny pasek i czarne sandały, zmyłam makijaż by na świeże pomalować rzęsy i usta na różowo( rzęsy nie na różowo), rozczesałam włosy i wpiełam z tyłu od boku czarną wstążko-spinke. i Zeszłam na dół.
-Nieźle- powiedział Kamil.
-Nie dla ciebie, ciepło jest- odpowiedziałam oschle.
Wsiedliśmy na skuter i pojechaliśmy na rynek do jakiejś kafejki. San Remo, ładna nazwa. Dużo klientów to pewnie smaczna i tania. Tania nic dziwnego, że tu.... Zajeliśmy miejsce dla 2 osób kelnerka podała nam menu. Całe mnóstwo różnych lodów, kaw mrożonych i innych smakołyków. Po 5 minutach wróciła pomalowana, super troche próżno...
-Co podać?- zapytała.
-Moja dziewczyna pierwsza, na mój koszt kotku.- powiedział Kamil rozwalając się na krześle.
-Dobrze więc po prosze 3 kulki: jagodową, czekoladową i malinową z bitą śmietaną i polewą malinową, do tego duża mrożona kawa i tiramisu.- spojrzałam na Kamila, z tego co sobie obliczyłam kosztuje to 20 zł- A ty co zamawiasz kotku?
-Szklankę wody- powiedział zmieszany- Nie no 2 kulki czekoladowego i zwykła kawa ze śmietaną.
Kelnerka zanotowawszy odeszła do kawiarni( jesteśmy w ogrodzie).
-Spokojnie, jak się przebierałaś skoczyłem szybko do domu po więcej kasy-powiedział wesoły.
-To dobrze-"palant"- To co masz mi do powiedzenia?
-Ok chcesz mnie poznać? Więc lubię granatowy, mam własny skuter, uwielbiam gry, średnio się uczę, mam tylko 2 babcie i 1 dziadka, mam psa Havsa, tak ma na imię, podobają mi się blondynki z wyczuciem stylu, odważne z kobiecymi kształtami.- powiedział mrugając do mnie"prostak"- Twoja kolej.
-Ok, mój ulubiony kolor to wszystkie odcienie niebieskiego i szarego, nie mam skuteru, lubie oglądać tv i gadać przez skype, dobrze się uczę, mam tylko 1 babcie i1 dziadka, pozostali umarli, wiele mnie nauczyli o koniah, będę miała własnego konia karego angloaraba, podobają mi się zdrowi na umyśle chłopacy, troskliwi, którzy nie są palantami.
-Zawzięta jesteś-powiedział opierając się na stole, przybliżając swoja twarz do mojej i spojrzał mi w oczy- ale i urocza.
Oparłam się na krześle, odsuwając od niego. Przyszła kelnerka z naszymi lodami i kawami i plackiem. Jedząc i pijąc rozmawialiśmy o szkole, znajomościach, imprezie, o alkoholu, gustach muzycznych, ciuchach i okazało się, że mamy naprawdę wiele wspólnego. Musze przyznać, że nie jest taki palantem i obrzydliwcem jak myślałam, jest....fajny...nawet bardzo.
Po spożyciu naszych zamówień, Kamil zapłacił 26 zł i poszliśmy do jego skutera była już 18:45.
-Wsiadasz na mojego mechanicznego rumaka?
-Chętnie.
I odjechaliśmy. Po 20 minutach byliśmy pod moim domem.
-Dobrze mi było z tobą, tylko bez skojarzeń.- powiedział.
-Nie masz nawet co marzyć- uśmiechnęłam się- ja też się dobrze bawiłam, musze przyznac, że nie jestes tak okropny jak myślałam.
-Dzięki, moge ten wieczór uznać za randkę?
-Jak chcesz....
-Zaprosisz mnie do środka?
-Lepiej nie, mama powiedziała, że jak weszli to poczuli alkohol i jeszcze cos im odbiło z tematami o sexie i nie chce byś przy tym był.
-Rozumiem....
-Oh..-pwiedziałam wesoło, stanełam na palcach i pocałowałam go w policzek- Niech ci będzie, że to randka, ale tylko jedna.
-Haha- zaśmiał się odchodząc- Musze więc wpadac na ciebie w sklepach. Cześć!
-Pa!
Odjechał. Wziełam głęboki wdech. No to zacznie się jazda.
Weszłam po cichutku do domu, może mnie nie usłyszą. Ale los chciał by siedzieli w salonie.
-Marika- zawołał mnie tata.
-Co?
-Chodź do nas.
Fuck, fuck, fuck......
-Slucham- zapytałam opierając się o ścianę.
-Siadaj na kanapie.
Tak też zrobiłam.
-Mam 2 tematy do omówienia.
-Jakie?
-Po pierwsze piliście alkohol?
-Tak- zagryzłam wargę i spojrzałam na ziemie, nie ma co kłamać jak ponoć było czuć to co to da?
-Ile?
-Ja i Nadia po 1 puszce....Nie wiedziałam, że przyniosą alkohol, mówiłam w szkole, że się nie zgadzam, a jak juz przynieśli....to....do chińszczyzny pasował?
-Eh.....tylko po 1?
-Tak, chłopaki wychlali całą resztę dlatego tak jechało.
-Śmierdziało- poprawił mnie tata.
-Przykro mi.
-Co się stało ze śmieciami?
-Podrzucili sąsiadom- chyba ukrył uśmiech w dłoniach, nie zareagował wściekły, poza tym tym dupkom podrzucili.
-Wiesz jak bardzo jestes nie odpowiedzialna?
-Wiem i mi przykro, ale..
-Szlaban na internet przez tydzień, możesz używac go tylko do nauki.-powiedział, a ja wstałam- siadaj nie skończyłem, drugi temat.
-Jaki.- zapytałam dośc nie mile.
-Masz chłopak?
-Nie
-To z kim się całowałaś pod domem?
-To tylko Kamil, musiałam by se poszedł.
-A zdjęcia z imprezy?
-To był zakład o umiejętnośc całowania.
-Yhm, czyli jak będzie, że jestes słaba w łóżku to się z nim prześpisz?
-Co?! Jak śmiesz!- krzyknęłam.
-Uspokój się- warknął tata- ok, przesadziłem tylko jest tyle o 13 letnich matkach Marika, nie zmusze 15 latki do utrzymania cnoty skoro prawo na to pozwala 15 latką, ale pamiętaj o tych wszystkich chorobach, o prezerwatywach, o prawdziwej miłości. Jak juz będziesz mocno kochała chłopaka i będziesz absolutnie pewna to przynajmniej kup gumki mama ci może nawet kupić dziecko.
-Ok mam o tym w szkole tato, jestem zmęczona i zażenowana ide spać.
-Dobrze tylko pamiętaj o tej rozmowie.
- Tak długo nie zapomnę nie ważne jak bym chciała....-powiedziałam pod nosem.
Poszła się umyć ubrałam jasne różowe długie spodnie piżamowe i taką samą bluzka na krótki rękaw z wesołą Hello Kitty. Dopisałam wydarzenia tego dnia w pamiętniku, oglądałam wisior i zasnęłam.
_________________________________________________________________________________
Obudził mnie sms o 10:12, cała spocona spojrzałam na wyświetlacz, od Lucy (Lucyny)
"Hejka, o 11:30 przyjejżdża ten angloarab, Karo jest chora, pan Maciej złamał noge, a ja i Aśka mamy zajęcia z przedszkolakami, więc musisz sobie jakos poradzić ;) trzymam kciuki papa;***"
Ok, odpisałam, że się zgadzam a swoja drogą sniło mi się, że tata dał mi kasę na prezerwatywy i poszłam do interka, a tam był cały korytarz wszystkic firm i rodzajów oraz tabletki, wziełam czarne durex i jakies tabletki, a potem nagle byłam w domu i w moim pokoju siedzial Kamil w gatkach a ja podalam mu paczke masakra!
Pobiegłam do łazienki przepłukać twarz. Co za koszmar. Ok zeszłam do lodówki i nasypałam sobie miskę płatków i zrobiłam kakao. Po śniadanku zajrzałam do sypialni rodziców, jeszcze spali. Wziełam czarny stanik, różowe majtki, granatowoczarną koszule w kratkę i jeansowe poszarpane z lekka spodnie i szare krótkie skarpetki. Gdy sie ubrałam, użyłam deo, pomalowałam rzęsy, usta czerwoną pomadką nivea. Od razu założyłam oficerki, Wziełam torbę spakowałam fona bilety na busa i końskie ciasteczka, które Nadia upiekła kilka dni wcześniej całe szczęscie jeszcze dobre. Napisałam wiadomośc do rodziców u czesałam włosy i zrobiłam se luźna kitkę, po czym pobiegłam na autobus.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz